
W tym roku później o co najmniej 2 tygodnie. Ale musiały przebijać się przez zmrożoną ziemię i resztki śniegu. Dlatego tak bardzo cieszy i zachwyca ta pojedyncza kępka kwiatów ukryta w ogródku między tujami.

Gdy porównuję zdjęcia z lutego 2025, widzę różnicę w moim patrzeniu. Teraz odważniej chwytam światło i daję sobie przyzwolenie na świadomą niedoskonałość, impresyjność, może nawet malarskość.



Przyglądam się uważnie przyrodzie na przednówku. To czas trudny, zawieszony w oczekiwaniu, wyczerpujący energetycznie. Pomiędzy butwiejącymi liściami, wilgotną (jeszcze) od roztopionego śniegu ziemią, wynurzają się pędy hiacyntów i tulipanów. Krokusy jeszcze w hibernacji.
Myślę, jak mocno zmieniona została struktura okolicznych terenów, jak wzmożone sąsiedztwo betonu już wpłynęło na ekosystem, także w tym niewielkim ogródku. Martwię się, że nic nie lata. Widziałam już pospolitego, czerwonego kowala bezskrzydłego i pierwszą biedronkę. Ale to na tych drobnych, delikatnych kwiatach zadziała się magia, która wzrusza. Dopiero przeglądając zrobione zdjęcia, zwróciłam uwagę na „pyłek” zieleni na górze, u nasady kwiatu. Powiększyłam i oniemiałam z radości (kadr ostatni). Tak więc sezon kolejny z ULOTNYMI – rozpoczęty.


[…] maleństwo zielonego pasikonika dostrzegłam już przedwiośniem na… przebiśniegu (więcej w notatce nr 41). Myślę, że sprzyja im środowisko ogrodowej, niekoszonej łąki. Maleńkiego ekosystemu […]