
W sierpniowe noce oprócz rozświetlonego konstelacjami nieba (z Małą i Wielką Niedźwiedzicą) oraz smug gwiazd spadających – swój czas mają pasikoniki i inni przedstawiciele prostoskrzydłych. Niestrudzenie koncertują schowani w trawie, „tysiącem srebrnych nożyc szybko strzygą ciszę”*.
Zawsze było ich pełno. Ale tendencja spadkowa również i tu jest widoczna. Szacuje się, że od lat dziewięćdziesiątych liczebność wszystkich owadów zmniejszyła się o jedną czwartą, a w krajach rekordzistach – powyżej trzech czwartych,
Całe to bractwo skaczące w trawie nazywamy po prostu „konikami polnymi”. Jest tak ruchliwe i bardzo utalentowane w kamuflażu, że nie angażuje naszej uwagi. Ale wystarczy odrobina ciekawości, by dostrzec, jak różnorodna to gromada owadów, do której w Polsce zaliczamy około 80 gatunków. Dzieli się je zazwyczaj na trzy rodziny: szarańczowate (w tym Chorthippus czyli „koniki polne”), świerszczowate i pasikonikowate. Wśród tych ostatnich można spotkać okaz największy czyli pasikonika zielonego. Zachwyty stopuje świadomość, że w jego menu są także motyle…

Przyznam, że nie miałam pojęcia, jak wiele różnych pasi-koników-polnych (pozwolę sobie użyć tej wymyślonej na potrzeby tekstu nazwy) bytuje w ogródkowej trawie (niekoszonej od maja, pożółkłej, wdeptanej w ścieżki). Nie przewidywałam też jak nieoczywiste (dla mnie) będzie przypisanie spotkanego osobnika do odpowiedniego gatunku. Zostanę więc przy najprostszym, ogólnym rozróżnieniu – długie czułki mają pasikoniki, zaś krótkie wyróżniają szarańczaki. Poniżej kilka ciekawszych udokumentowanych spotkań:
I.
Oczywiście wolałabym, żeby na tym zdjęciu był pasikonik ogoniasty (klasyfikowany jako gatunek bliski zagrożenia), ale to zwyczajny miecznik brązowy (ma ciemne skrzydełka, a jego pokładełko jest proporcjonalnej długości do tułowia).


II.
Myślałam, ale jak to nie ma skrzydeł? Nie ma, bo jest jeszcze małym pasikonikiem (przed postacią dorosłą, imago).

III.
Zostając przy pasikonikowatych jeszcze Podłatczyn Roesela! Uff, wreszcie osobnik łatwy do rozpoznania dzięki jasnemu obramowaniu „kołnierzyka” czyli przedplecza. Dźwięki, które wydaje pocierając skrzydełkami (co widać na zdjęciu drugim) są na tyle charakterystyczne wśród innych rozbrzmień łąki, że łatwo go zlokalizować, a jest ponoć dość popularny.


IV.
Identyfikacja szarańczowatych to prawdziwe wyzwanie! Bardzo różnią się ubarwieniem w obrębie jednego gatunku i nie tylko ma to związek z płcią. Przypuszczam, że spotkałam konika łąkowego, osiodłanego, pospolitego, brunatnego (na zdjęciu trzecim). Większość skoczków to właśnie oni!






PS kolejne sezony pokazywały, że populacja „koników polnych” zmniejsza się. Zaczęłam też inaczej patrzeć fotograficznie i oto kilka kadrów, tych pięknot:


- Z wiersza Leopolda Staffa „Wysokie drzewa” z tomu o tym samym tytule wydanym w 1932 r. / L. Staff „Poezje zebrane” t.II, s.549, PIW, Warszawa 1967
[…] kiedy zaczęłam zwracać uwagę na pasikonikowate i szarańczowate (więcej w notatce nr 5) i wybrałam “Atlas owadów” Heiko Bellmanna z okładką, na której widnieje taki […]