47. O wystawie „ULOTNE spojrzenia”

Niezmiernie jestem wdzięczna, że ULOTNE mogą nadal gościć w Podziemiach Kamedulskich w Lesie Bielański przy Dewajtis 3. Mają tam wyjątkową oprawę, a teatralne światła zdają się przenikać ich tajemnice.

Starałam się, aby większość owadzich „portretów” miała tu, na tej internetowej stronie, swoją reprezentację. Chciałam, aby łączyły się z moimi opowieściami, aby dopełniały je przyrodnicze ciekawostki i kolejne zdjęcia. Stąd przy większości z fotografii pojawiają się kody QR kierujące do tematycznych wpisów na tym blogu.

To także swoista dokumentacja, jak zmieniają się „lokatorzy” tego samego ogródka w miarę upływ pór roku i lat. Widać też zmianę w moim spojrzeniu i świadomości ULOTNYCH bytów.

Podczas wernisażu, w ostatnią niedzielę maja, podzieliłam się taką refleksją; „Fotografia to w jakimś sensie stan umysłu: otwartość, ciekawość, wrażliwość, czułość. Z aparatem czy bez niego, pozwala na odkrywanie wspaniałości i piękna świata. W kontekście ULOTNYCH przywołam słowa 100-letniego sir David Attenborough: najlepsze miejsce do bycia blisko natury znajduje się nieopodal domu. Bo przecież każdy jej skrawek ma w sobie bogactwo kolorów, form i życia (bioróżnorodności)”.

Dlatego tak ważne są dla mnie spotkania i rozmowy z Państwem, z Osobami zaglądającymi do Podziemi Kamedulskich. Dzielę się wtedy zachwytem nad tym Ulotnym światem i wiem (widzę), że udaje nam się przełamać poczucie oczywistości i wejść na ścieżki uważności wobec tych Bytów: większego zrozumienia, podziwu i sympatii nawet dla przedstawicieli muchówek!

Dziękuję Pani Annie Mieczyńskiej-Jerominek, bo bez niej ta odsłona ULOTNYCH, by się nie wydarzyła. Niezmiernie wdzięczna pozostaję ks Wojciechowi Drozdowiczowi za przyjęcie ULOTNYCH w tej niezwykłej czaso-przestrzeni!

A Państwa niezmiennie zapraszam w kolejne niedziele lipca koło południa do Podziemi Kamedulskich, bo oczywiście nie wszystko oddałam medium internetowemu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *