
Okazuje się, że ta piękność zwana Brudnicą nieparką (Lymantria dispar) to jeden z bardziej aktywnych szkodników w historii świata. Pisze o niej Henryk Sandner w „Owadach” (wydanie PWN z 1989 r.) odwołując się do danych sprzed wieku (1889). „Początkowo gąsienice pojawiły się w okolicach Bostonu, gdzie zaatakowały drzewa liściaste w sadach, parkach i lasach ogołacając je zupełnie z liści. Gąsienic było tak dużo, że znajdowano je na ulicach i w mieszkaniach. Pojaw szkodnika stał się prawdziwą sensacją i sprawa brudnicy nieparki nie schodziła z pierwszych stron gazet przez parę dni. Mieszkańcy Bostonu zaczęli bezładnie walczyć ze szkodnikiem, wylewając nań wrzątek i naftę. Lot motyli w lipcu i sierpniu spowodował rozprzestrzenienie się szkodnika i w następnym roku klęska objęła jeszcze większy obszar. W 1905 r. brudnica występowała już na obszarze 10 000 kilometrów kwadratowych”.

Małe gąsienice dzięki długim włoskom mogą być przenoszone przez… wiatr! Stąd ich rozprzestrzenianie się obejmuje znaczne dystanse. Nie są wybredne, choć najbardziej lubią lasy dębowe. Przy dużej populacji mogą ogołocić z liści (a w skrajnych przypadkach też z igieł) całe drzewa na dużym obszarze. Kiedyś były zwalczane za pomocą hodowlanych pasożytów, które skutecznie regulowały ich populacje.

Gąsienice Brudnicy nieparki są zróżnicowane pod względem wyglądu. Kolorowe plamki grzbietowe mogą mieć kolor od czerwonego do brązowego albo w ogóle nie występować! Do tego postać dorosła różni się w zależności od płci. Samice są białe, samce – brązowe. To duże, owłosione motyle, które są aktywne zarówno w dzień, jak i w nocy. Nie mam zdjęć dorosłych osobników, ale to duże „ćmy”, doskonale się kamuflujące na pniach drzew.

Ta piękność bytowała na krzakach malin. Zauważona tylko raz, bo bardzo sprawnie znajdowała kryjówki pod liściami. Dla mnie była niezwykłym zjawiskiem, bo coraz rzadziej udaje mi się spotkać gąsienice, ale o tym może będzie inny wpis.
