
Wszystko kręci się wokół pyłku!
A w zasadzie od niego zależy, gdy mówimy o roślinach owadopylnych.

Tę służebną rolę przenoszenia pyłku (pośrednictwo w rozmnażaniu roślin) przypisuje się około 130 gatunkom z rodziny pszczołowatych bytującym w Polsce.
Spójrzmy więc na pracę pszczoły… Próbując dotrzeć do słodkiego nektaru (pokarm bogaty w węglowodany) przy okazji oprósza się drobinkami pyłku, który stanowi ważny budulec gniazda i jest cennym źródłem białka w jej diecie. Za pomocą szczoteczek, znajdujących się po wewnętrznej stronie pierwszej pary odnóży, zbiera pyłek do koszyczków na tylnych nóżkach. Po wielkości uformowanych kulek można zorientować się na jakim etapie prac jest obserwowany „zapylacz”.


Trzeba jednocześnie pamiętać, że nie wszyscy mają takie „koszyczki” jak pszczoły miodne!
Na przykład pszczoły z rodziny miesierkowatych (głównie samotnice) zbierają pyłek na szczoteczkę brzuszną. Wygląda to na przykład tak:


Dziką pszczołę z gatunku obrostki letniej (?) zauważyłam (świadomie) tylko raz, gdy suszyła się na liściu dyni. To niegroźne w skutkach przemoknięcie uwidoczniło gęste włoski na tylnych łapkach (charakterystyczne porteczki), do których pyłek z łatwością się przyczepia i tak jest transportowany do gniazda.

No i trzmiele, które mają koszyczki i trzmielce (łudząco do nich podobne) tylko że bez koszyczków – co stanowi jedną z ważniejszych cech w ich odróżnianiu.
Zatem do dzisiejszych zdjęć pozował… raczej trzmielec (ciemne skrzydełka i bardziej zawinięty kuperek również o tym świadczą).



Część druga w notce nr 14 TUTAJ