
Najdłużej będą przylatywać trzmiele, nawet do listopada. Przyglądam się ich wędrówkom w poszukiwaniu resztek nektaru. Zaglądają do tych samych kwiatów, oblatują kończynę i jasnotę białą.

Okazuje się, że trzmiele wydatkują bardzo dużo energii, aby utrzymać ciepło ciała i móc latać. A to oznacza, że powinny prawie cały czas jeść. Profesor Dave Goulson w bardzo ciekawej książce „Żądła rządzą. Moje przygody z trzmielami” pisze obrazowo: „Trzmiela z pełnym żołądkiem tylko 40 minut dzieli od śmierci głodowej” (s. 66). Gdyby porównać spalanie tej samej liczby kalorii przez biegacza i latającego trzmiela (dla ułatwienia – wielkości człowieka) to proporcje byłyby następujące: 1 godzina do 30 sekund (!).

Przyglądam się trzmielom rudym. Czyżby już tylko one zostały z kilku gatunków, które bytowały w pobliżu? Myślę o cyklu ich życia. Wszyscy za jednego, a właściwie jedna za wszystkich. Bo zimę przetrwa zahibernowana młoda królowa. To ona wiosną będzie sama zakładać gniazdo, zdobywać pokarm, składać jajeczka i opiekować się pierwszym potomstwem, które szybko przejmie obowiązki w rozrastającej się trzmielowej rodzinie.


Przyglądam się z uwagą trzmielom rudym. Czy to już są młode królowe? Czy może ostatni trzmielowi seniorzy (jak na kwiecie malwy)?

Cytat pochodzi z książki D.Goulsona „Żądła rządzą. Moje przygody z trzmielami” wydanej przez Marginesy w 2017 r. Tłumaczenie wspaniałe Anny Bańkowskiej!