
Zimą jest łatwiej – prawie nic nie rozprasza uwagi.
Wzrok sięga niemal po horyzont albo odkrywa strukturę płatka śniegu.
Słońce zatapia się w lodowym laboratorium.
Przezroczystość struktur i mroźnego powietrza.

Znowu spaceruję po Olszynce Grochowskiej. Lubię ten wyblakły pejzaż. Otulony ciszą…
Minimalizm w gąszczu drzew, prawie niemożliwy.
Miejsce przechowuje pamięć. Co z tego, że ani jednej historycznej olszyny z początku XIX wieku.



Słońce… Jeszcze nisko i wątłe. Promieniście wygląda zza drzew.
Światłem maluję impresję. Jak echa bitwy… 1831 roku.

