27. Uwaga! Straszka!

Myślę, że to straszka. Ważka straszka! Pospolita.

Uroczo się maskuje. Jest jak pożółkłe źdźbło trawy. Przyjmuje taktykę – pozy nieruchomej, ale gdy zostaje zauważona (zazwyczaj tylko dzięki ruchowi), próbuje się schować… Czyni to całkiem zabawnie. I prawie udanie.

Z okoliczności przyjmuję, że straszka. Popielate bywają też pióronogi. Ale to straszka potrafi złożyć skrzydełka poziomo, ułożyć je płasko na tułowiu. Nie zwracałam wcześniej na to uwagi, a w tych kadrach nie jest to oczywiste.

Pozostając jednak pod urokiem tej delikatnej ważki, jej ukrywania się przed obiektywem, sięgnęłam po medium mi najbliższe – słowa. A efekt zabawy sylabami w takim obrazku:

Z przestrachem w górę spojrzała

I całkiem już oniemiała!

Tuż nad nią, z lewej wszak strony,

Stał człowiek wpół pochylony.

–

I patrzył z równym zdziwieniem

Na jej wyblakłe odzienie

I wąskie równe skrzydełka

Złożone jak nosidełka

–

Co szybko w górę unoszą

Gdy nie są zwilżone rosą.

Straszka więc bardzo powoli…

Ukryła się z drugiej strony.

–

Łapkami trawę objęła

Czarne oczka przymknęła

Zastygła w oczekiwaniu –

Co będzie przy tym spotkaniu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *