
To był wreszcie poranek bez słońca, więc wykorzystałam chwilę, by zrobić szybkie porządki wśród malw. Nagle dostrzegłam coś kolorowego w zachwaszczonym kwietniku. Kiedy odwróciłam delikatnie liść – niespodzianka. Jest szansa, że za rok będzie więcej tych okazałych ciem. Na razie trzeba poczekać na bardzo włochate gąsienice, które powinny przezimować w ziemi.


Znalazłam bowiem dość powszechnie występującą niedźwiedziówkę kaję, zwaną także nożówką albo gosposią. Ale wyczytałam, że jednak nie tak łatwo ją spotkać, więc czuję się wyróżniona zbiegiem czasu i okoliczności.
Myślę, że nie rozbudziłam tej łaciatej piękności, zostawiłam w spokoju, ocieniając dodatkowo miejsce jej dziennej drzemki. Późnym popołudniem niedźwiedziówka siedziała już na liściach i… wkrótce zniknęła. Ciekawe, czy jeszcze się spotkamy?

