
Jest takie haiku z przełomu XV i XVI wieku pióra Moritake, które odmieniło moje patrzenie nie tylko na przyrodę.
Opadły kwiat
Wrócił na gałąź?
To był motyl. ***
Zaledwie osiem słów. Powtarzam je dość często, odnajdując w tej odwiecznej ułudzie niezmienność doświadczenia. A wczesną jesienią szczególnie bliskie jest mi wrażenie, że to był (jednak) liść…
I tu przyznać się muszę do pewnego zaniechania. Wielokrotnie patrząc w kierunku wysokich traw, w których zawieszony był ten tajemniczy obiekt, myślałam, że to pewnie liść.

I tak ominęła mnie ekscytująca przygoda podpatrywania zmian w życiu poczwarki. Został się ino kokon… A ponieważ te trawy szczególnie polubiła rusałka admirał, domyślam się, że to ona wygryzła się na ten świat.



*** Haiku w tłumaczeniu Czesława Miłosza, z tomu „Haiku” wydanego w serii Biblioteka „NAGŁOSU” wydawnictwo m, Kraków 1992